Saturday, March 18, 2017

Z wieży do Diabła...

Krótki wypad na Pogórze - to już pogranicze Pogórza i Beskidu Niskiego, stąd Góra Chełm opodal Grybowa widoczna jest jak na dłoni... jeśli oczywiście jest widoczna - choć w zasadzie widoczna jest zawsze tylko przejrzystość bywa mglista i po prostu świetnie widać że jej nie widać... ale to zobaczycie sami.

Drugi z punktów tego wypadu, to "Diable Boisko" - ciekawego kształtu wychodnia/ostaniec piaskowca ciężkowickiego. "Skamieniałe miasto" znają wszyscy, "Prządki" prawie wszyscy, kto nie słyszał o "Szczelińcu"? A kto zna "Diable Boisko"? No właśnie...




Zajeżdżamy do Pławnej - niestety nie pociągiem - choć to było by najfajniejsze, ale czas nie sługa i obowiązki są tak rozłożone (sprawiedliwie, Marzena zajmuje się swoimi a ja całą resztą) że muszę jeszcze zdążyć, zanieść do sądu jej sprawozdania, odebrać Miłosza ze szkoły, dać mu jeść i iść na drugą zmianę do pracy. Nie ma szans przy wykorzystaniu oferty PKP. Pozostaje samochód.
PŁAWNA

 Parkuję przy stacji w Pławnej. Niestety nie ma tam znaczka "kolei galicyjskich" ale powinien być.
Kieruję się na żółty szlak, on zaprowadzi mnie na górę, co prawda nieco okrężna drogą ale przy okazji obejrzę też ciekawy eklektyczny kościół. 
Ale do tego... dojdziemy ;-)

 ludowa twórczość - dla mnie ciekawsza niż urzędowo/przetargowe za "unijną" kasę dzieła.
 Cel najwyższy...
po prostu w tej okolicy wyżej się już nie da ;-)
 Pogórzańskie krajobrazy.
Oczywiście nie było by gdyby szlak nie "zaszalał' w pewnym momencie zorientowałem się że jestem całkiem na czyimś podwórku (nie powiem ładnie utrzymanym) i w zasadzie wcale nie powinno mnie tu być! 
Trudno, możliwie dyskretnie przeciąłem pomiędzy huśtawką a sadzawką i byle szybciej pomknąłem do drogi.
To zacząłem szukać szlaku, który bez wątpienia powinien tędy prowadzić.

BRUŚNIK
 Znalazłem, ale całkiem w drugą stronę prowadzący... znalazłem też dom z ciekawie malowaną ścianą! 

A potem znalazłem szlak...

 i pliszka żółtego na drucie! 

 i świętego Floriana na remizie OSP w Bruśniku
i budynek gminny z biblioteką...

i eklektyczną bryłę kościoła pod wezwaniem
Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej
choć niektóre serwisy podają blednie "wniebowzięcia NMP" .

Ja zmierzam na Styrek, ale jak widać mam też opcje dłuższe... 

Tak poglądowo - osobiście jestem miłośnikiem nietoperzy i pamiętam jak niegdyś (stare dobre czasy) obserwowałem ich śmigania wkoło jedynej działającej na ośrodku latarni siedząc w namiocie w Tęgoborzu, czy w okolicach Dębicy... 

Już bez przesłaniających obraz drzew.
Bryła istotnie  eklektyczna. 
Mało jest u nas eklektycznych kościołów - jakoś chyba "nielicowały" fundatorom...

Rundka wkoło

Ołtarz polowy, nad miejscem spoczynku fundatorki obecnej świątyni
Elżbiety Fihauzerowej. 



Bryła neoromańska - wstawki z epok najróżniejszych - ot kwintesencja eklektyzmu. 




Wnętrze trójnawowe quasibazylikowe. 
Dwa witraże ponad stuletnie, reszta nowe. 
Ołtarze boczne starsze od tej świątyni, pochodzą z gotycko barokowego kościoła fundowanego/odnowionego przez Stanisława Rożenia, po tym jak jego przodek Piotr na zbór protestancki był go zamienił. 



Chwila modlitwy i ruszam dalej. 

ostatni rzut oka na sanktuarium.

I takie mam panoramy. 

Znana z map "lipa nad Falkowa" 
Charakterystyczny punkt krajobrazu widoczny z wielu miejsc Pogórza Ciężkowickiego.

Rozstaje...

Panorama na dolinę Białej... Biała niewidoczna - ale wierzcie na słowo - ona tam jest. 

Pierwszy podbiał tego roku!!!! 

I wreszcie jest wieża.

A z wieży widoki rozległe,

malownicze,

urozmaicone...

tylko przejrzystość mglista...

pierwszy "dziki" (bo nie domowy - domowe mają się u mnie nieźle) pająk.
Bokochód Xysticus sp. (jak mniemam)
Mrowisko - już się obudziły - acz niemrawo.

W pewnym momencie trzeba odbić na prawo za szlakowskazem - schodzę więc z niebieskiego i zaczynam marsz zielonym - on doprowadzi mnie do Diablego Boiska i z powrotem do Pławnej. 

Sporo oddaliłem się od ostatniego miejsca - i w sumie dobrze, bo wygwizdów niesamowity - tu w kotlince, zaciszniej. 

Początkowo szlak prowadzi przez młakę i ... szlag człowieka trafia bo błoto bryzga na wszystkie strony - potem jednak  wchodzę w las i jest już OK.

Lasek diorama ;-) 
Jak byłem dzieciakiem to szalenie lubiłem w takich miejscach bawić się żołnierzykami, ależ to były bitwy!...

A ten uroczy, w głębokim wąwozie płynący ruczaj to właśnie z młaki którą trzeba przejść aby dotrzeć do tego miejsca. Tak to już jest w życiu, czasem coś pięknego rodzi się w okolicznościach wilgotnych, chlupiących i grząskich ;-)

A to już inny potok, nieco większy ale tak samo wybijający ze zboczy Styrka.
Łączą się ciut poniżej tego miejsca, ale nie było skąd zrobić dobrego ujęcia - 
Więc jak chcecie zobaczyć to... kontakt ze mną i chętnie zaprowadzę. 

Pierwsze wychodnie, a kilka kroków dalej...

Tadaaaaammmm!!!!!! 

Niezwykle piękny zakątek.

Kiedyś to była jaskinia, pewnie niezbyt głęboka, bo piaskowcowa, gdzież im do jaskiń krasowych, wypłukanych przez penetrującą wodę na głębokość kilku tysięcy metrów i mających po kilkadziesiąt kilometrów długości.
 Te piaskowcowe mają góra kilka metrów głębokości i są wypłukiwane przez wody przepływające obok, lub erodują pod wpływem wiatru i mrozu. 
Ale czasami (rzadko) powstają takie twory, gdy jakieś twardsze  agregacje nasuwają się siłami górotworu na te bardziej miękkie i są w stanie przetrwać jeszcze kilka tysięcy lat po tym gdy tamte już rozmyły się w strumieniu entropii. 

Śpieszmy się podziwiać góry...
tak szybko erodują...

Borówka na pierwszym planie, Borówa na drugim... 
czułem że zrobi mi na złość, choć starannie wybrałem miejsce. 

Świetne miejsce na piknik, odpoczynek, małe ognisko z przyjaciółmi (choć lampion i kucheneczka gazowa były by w lesie jednak równie urokliwe, a zdecydowanie bezpieczniejsze.
 Można tu też zanocować, w śpiworach powinno być całkiem miło, lub pod pałatkami w lecie...

Jest też wylot jaskini studniowej - pewnie siedzą tam jeszcze nietoperze.
 
Rożnica poziomów sięga kilkunastu metrów.
Trzeba uważać łażąc po wychodni, ale to w końcu standard na szlaku. 
Niestety nic nie trwa wiecznie - muszę, już stamtąd się zbierać.
Jeszcze mam kilka rzeczy koniecznych do zrobienia, a potem do pracy.

PŁAWNA
Dolinka Pławnej

Krzyż jeszcze ZSLowski (Młodszym przypominam że ZSL to była taka "ludowa" przystawka do PZPR - po przepoczwarzeniu się komuny w IIIRP PSLowcy udają że właśnie odzyskali dziewictwo... 
Z drugiej strony na wsiach ZSL było bardzo silne i PZPR zwłaszcza po okresie stalinowskim już tam specjalnie nie wnikał, więc mogli sobie na wiele pozwolić a "doły" ZSLu były bardzo katolickie, patriotyczne i zgoła odległe od lewicowych hipostaz.
Tu mamy tego chwalebny przykład.
 
Na ścianie kaplicy w Pławnej ceramiczna prezentacja objawień z Fatimy.  

Na koniec coś co często widywałem z okien pociągu a do czego zbliżyć się nie miałem jak.
Nie! Nie chodzi o dróżniczkę ... ;-)  

O to właśnie chodzi - Projektanci tej trasy (za czasów AustroWęgier) pięknie wkomponowali wychodnię piaskowca stosując kamienne plomby (bałwan poszedł by na łatwiznę i dziury zalał betonem) w wystrój całego peronu. 


A to kolejna ciekawostka - niestety nie znam rozwiązania - duży piękny drewniany dom, stojący na dużej parceli... od lat opuszczony...
Jak by się trafił jako czytelnik ktoś znający jego historię to bardzo proszę o komentarz.

Do pracy jadę rowerem, dzięki Bogu za kondycję, bo to kolejne dziesięć kilometrów, gdyż na autobus bym nie zdążył.  

Do zobaczenia na szlaku
Maciej